Oryginalną wersję tekstu znajdziecie tutaj: http://enlacezapatista.ezln.org.mx/2021/06/27/la-travesia-por-la-vida-a-que-vamos/

Podróż dla życia: DOKĄD ZMIERZAMY?

Czerwiec 2021.

Wyjaśnienie: często używając słowa „los zapatistas” [los – rodzajnik męski liczby mnogiej] nie odnosimy się do mężczyzn, ale do ludności (pueblo) Zapatystów. A kiedy mówimy „las zapatistas” [las – rodzajnik żeński liczby mnogiej], nie mamy na myśli kobiet, ale społeczności (Comunidades) Zapatystów. W nasze słowa “wskakuje” płeć. Jeśli jednak naprawdę odnosimy się do płci, zawsze dodajemy „otroa” [on_o_a], aby wskazać na istnienie i walkę tych, którzy nie są ani mężczyznami, ani kobietami (a nasza ignorancja w tym temacie uniemożliwia nam zagłębienie się w szczegóły – wciąż jednak będziemy się uczyć wskazywać różnice).

  • * –

Cóż, pierwszą rzeczą, którą musisz wiedzieć lub zrozumieć, jest to, że jeśli chcemy coś zrobić, my Zapatyści, najpierw przygotowujemy się na najgorsze. Zakładamy porażkę i przygotowujemy się do stawienia jej czoła a w najlepszym wypadku do jej uniknięcia, do zapobieżenia jej.

Na przykład wyobrażamy sobie, że jesteśmy atakowani: koniecznie masakry; ludobójstwo w przebraniu współczesnej cywilizacji; całkowite zniszczenie. Przygotowujemy się na te możliwości. Cóż, 1 stycznia 1994 roku nie wyobrażaliśmy sobie porażki, lecz zakładaliśmy, że jest ona pewna.

Zresztą, może to pomoże Wam zrozumieć, dlaczego początkowo byliśmy oszołomieni, improwizując w niezdecydowany sposób i w stanie dezorientacji, kiedy – po długim czasie pracy i przygotowań do klęski – zorientowaliśmy się, że… żyjemy.

To z tego sceptycyzmu rozwijają się nasze inicjatywy. Niektóre małe, inne większe, wszystkie szalone, a nasze wezwania są zawsze skierowane ku „innemu”, ku temu, co leży poza horyzontem codzienności, ale co uznajemy za konieczne w walce o życie, czyli w walce o ludzkość.

Podczas tej inicjatywy, misji, delirium czy nieracjonalności – w wersji morskiej – przygotowywaliśmy się na to, że kraken, sztorm czy zabłąkany biały wieloryb może zatopić statek. Dlatego zbudowaliśmy kajaki, które podróżowały z 421 Dywizjonem na statku La Montaña aż dotarł on do Vigo, w Galicji, w państwie hiszpańskim, w Europie.

Przygotowujemy się też na to, że wcale nie będziemy mile widziani, więc najpierw szukamy porozumienia odnośnie inwazji, to znaczy wizyty… No cóż, nie do końca jesteśmy pewni, czy jesteśmy „mile widziani”. Dla niejednej osoby nasza obecność może być co najmniej niepokojąca, jeśli nie wręcz irytująca. Rozumiemy to, że po roku lub więcej lockdownu przynajmniej niektórzy mogą uznać to za raczej nieodpowiednie, że grupa rdzennych mieszkańców pochodzących od Majów (którzy są producent_kami i konsument_kami tak niewielu towarów – zarówno wyborów, jak i innych dóbr) zamierza rozmawiać osobiście i bezpośrednio. Osobiście! (Czy jeszcze to pamiętasz: to było kiedyś częścią codziennego życia?) A poza tym głównym zadaniem tej grupy jest słuchanie was, zasypywanie was pytaniami, dzielenie się z wami koszmarami i oczywiście marzeniami.

Przygotowujemy się na to, że złe rządy – po obu stronach Atlantyku – uniemożliwią lub utrudnią nasz wyjazd i przyjazd – dlatego część z nas, Zapatystów, była już w Europie… Ups, nie powinienem tego pisać, usuń to natychmiast. Wiemy już, że rząd meksykański nie będzie stawiał żadnych przeszkód. Zobaczymy, co powiedzą i zrobią inne europejskie rządy, bo Portugalia i Hiszpania nie sprzeciwiły się naszej ekspedycji.

Przygotowujemy się na porażkę misji, to znaczy, że stanie się ona wydarzeniem medialnym, a przez to ulotnym i pozbawionym znaczenia. Dlatego przyjmujemy przede wszystkim zaproszenia od tych, którzy chcą słuchać i mówić – to znaczy: chcą rozmawiać. Naszym głównym celem nie jest bowiem udział w imprezach masowych (choć ich też nie wykluczamy) ale wymiana opowieści, wiedzy, uczuć, wartości, wyzwań, porażek i sukcesów.

Będziemy przygotowywać się do katastrofy samolotu, dlatego zrobiliśmy spadochrony z mnóstwem kolorowych haftów. Zamiast „D-Day” w Normandii (och, czy to oznacza, że lądowanie z powietrza odbędzie się we Francji? … eee? … w Paryżu?!) będzie to „Z-Day” dla Europy w dole. Będzie to wyglądało tak, jakby kwiaty spadały z nieba, tak jakby Ixchel – bogini matka, bogini tęczy – towarzyszyła nam, by swoją ręką i swoim lotem otworzyć drugi front inwazji. Wszystko jest teraz bardziej bezpieczne, ponieważ 421 Eskadrze – dzięki oddolnej Galicji – udało się zabezpieczyć przyczółek na ziemiach Breogan.

Krótko mówiąc, zawsze przygotowujemy się na porażkę… lub śmierć. Dlatego życie jest dla Zapatysty niespodzianką, którą należy celebrować codziennie i co godzinę. A jak można byłoby to robić lepiej niż tańcem, muzyką i sztuką.

  • * –

Przez te wszystkie lata nauczyliśmy się wielu rzeczy. Być może najważniejszą z nich jest to, że zdajemy sobie sprawę, jak mali jesteśmy. I nie mówię o wzroście i wadze, ale o wielkości naszego przedsięwzięcia. Kontakty z ludźmi, grupami, kolektywami, ruchami i organizacjami z różnych części świata pokazały nam różnorodny, wieloraki i złożony świat. Umocniło to nas w przekonaniu, że jakakolwiek próba narzucenia hegemonii i jednorodności jest nie tylko niemożliwa, ale przede wszystkim zbrodnicza.

Próby narzucania sposobów i poglądów – często ukryte za papierowymi nacjonalizmami w witrynach galerii handlowych z polityką wyborczą – są zbrodnicze, ponieważ chcą zniwelować wszelkiego rodzaju różnice.

To, co inne, reprezentuje wtedy wroga: różnice płciowe, różnice etniczne, różnice w tożsamości seksualnej lub aseksualnej, różne języki, kolory skóry, kultury, różnice wiary lub niewiary, światopoglądu, budowy ciała, stereotypu piękna, historii. Jeśli weźmie się pod uwagę wszystkie światy, jakie istnieją na świecie, jest praktycznie tylu rzeczywistych lub potencjalnych wrogów, ilu ludzi.

Moglibyśmy powiedzieć: prawie każda afirmacja tożsamości oznacza wypowiedzenie wojny innemu. Powiedziałem „prawie” i przy tym będziemy uparcie stać jako Zapatyści.

  • * –

Na podstawie naszych sposobów życia, kalendarzy i geografii doszliśmy do wniosku, że zawsze jest możliwe, że koszmar stanie się gorszy. Pandemia „koronawirusa” nie jest apokalipsą. To tylko jej preludium. Jeśli media i sieci społecznościowe chciały nas wcześniej poruszyć “informując” o topnieniu lodowca, trzęsieniu ziemi, tsunami, wojnie w odległej części planety, morderstwie kolejnego Indígenas przez paramilitarne bojówki, o kolejnej agresji przeciwko Palestynie albo przeciwko ludowi Mapuche, o brutalności rządów w Kolumbii i Nikaragui oraz pokazując obrazy obozów migrantów przybywających z innego miejsca, innego kontynentu, innego świata, to chciały jednocześnie pokazać, że to „zdarza się gdzie indziej”; w ciągu zaledwie kilku tygodni pandemia „koronawirusa” dowiodła, że świat może być po prostu jedną małą, samolubną, głupią i bezbronną społecznością. Różne rządy krajowe to gangi, które próbują kontrolować ulicę lub dzielnicę za pomocą „legalnej” przemocy, a „szef”, który kontroluje wszystko, jest w stolicy.

W każdym razie będzie jeszcze gorzej. Ale już to wiedziałeś_aś, prawda? A jeśli nie, to czas, abyś to zauważył_a. Ponieważ wszyscy nie tylko starają się przekonać ludzi, że nieszczęścia i wypadki są zawsze daleko (aż przestaną być daleko i usiądą z tobą przy stole, zakłócając sen i pozostawiając bez łez), ale także podpowiadają najlepszy sposób na Stawianie czoła tym zagrożeniom to mierzenie się z nimi indywidualnie.

Tego zła można uniknąć, oddalając się od niego, budując odrębny, zamknięty świat i zawężając go – aż zostanie tylko miejsce na: „ja, moje, ze mną”. W tym celu proponuje się nam odpowiednich „wrogów”, którzy zawsze mają słabą flankę i są możliwi do pokonania przez zdobywanie. Posłuchaj siebie, ten towar, który, spójrz co za zbieg okoliczności, mamy do zaoferowania na tę wyjątkową okazję, i możesz go kupić i otrzymać bezpośrednio pod drzwi twojego bunkra w ciągu godzin, dni lub …tygodni, ponieważ maszyna odkryła – och, co za niespodzianka, że przychody zależą również od obrotu towarami i że kiedy ten proces zatrzymuje się lub zwalnia, bestia cierpi… zatem dystrybucja i dostawa towarów to także jest biznes.

Jako Zapatyści studiowaliśmy i analizowaliśmy. Chcemy skonfrontować nasze wnioski z naukowcami, artystami, filozofami i krytycznymi analitykami z całego świata.

Nie tylko jednak z nimi, ale także, a raczej zwłaszcza z tymi, którzy na co dzień cierpieli w swoich zmaganiach i ostrzegali przed nadchodzącymi nieszczęściami. Bo jeśli chodzi o sprawy społeczne, wysoko cenimy analizę i ocenę tych, którzy ryzykują własną skórę w walce z maszyną a jesteśmy sceptyczni wobec tych, którzy stojąc na zewnątrz myślą, oceniają, doradzają, osądzają i potępiają lub uniewinniają.

Ale uwaga, sądzimy także, że krytyczne spojrzenie „z zewnątrz” jest konieczne i niezbędne, ponieważ pozwala nam zobaczyć rzeczy, których nie widać w ogniu bitwy. I przyczynia się, uwaga, do rowoju wiedzy o genealogii bestii, jej transformacjach i funkcjonowaniu.

W każdym razie, chcemy rozmawiać, a przede wszystkim słuchać tych, którzy są zainteresowani. I nie obchodzi nas ich kolor skóry, rozmiar, pochodzenie etniczne, płeć, religia, polityczna przynależność czy ideologiczne przeszkody, jeśli zgadzają się z naszkicowanym obrazem morderczej maszyny.

Jeśli natomiast, kiedy mówimy o tym przestępcy, ktoś utożsamia go z nieuniknionym losem, pechem, „naturalnym porządkiem rzeczy”, boskim gniewem, niechlujstwem lub przypadkowością, to nie jesteśmy zainteresowani słuchaniem ani mówieniem. Aby poznać takie wyjaśnienia, wystarczy obejrzeć opery mydlane lub poszukać potwierdzenia na portalach społecznościowych.

Wygląda na to, że ustaliliśmy, kim jest przestępca, poznaliśmy jego modus operandi i samą zbrodnię. Te trzy charakterystyki są zsyntetyzowane w systemie, w sposobie odniesienia do człowieka i natury: w kapitalizmie.

Wiemy, że to jest wciąż trwająca zbrodnia i jej urzeczywistnienie będzie katastrofalne dla całego świata. Nie jest to jednak wniosek, który chcemy wzmacniać, o nie.

  • * –

Bo wygląda na to, że podczas studiów i analiz odkryliśmy również coś, co może być ważne lub nie. To zależy.

Zakładając, że ta planeta zostanie zniszczona, na tyle na ile to do tej pory zrozumieliśmy, zbadaliśmy możliwe opcje.

To jest tak, że statek tonie, a tam na górze mówią, że nic się nie dzieje, że to tymczasowe. Tak, jak wtedy, gdy doszło do wypadku tankowca Prestige u wybrzeży Europy w 2002 roku – Galicja była świadkiem i pierwszą ofiarą. Przedstawiciele biznesu i rządu powiedzieli, że wyciekło tylko kilka kropel paliwa. Ani dowódca, ani jego nadzorcy i brygadziści nie zapłacili za katastrofę. Koszty tego wypadku ponoszą ludzie, którzy utrzymują się z rybołówstwa na tych wybrzeżach. Oni i ich potomkowie.

A przez „Statek” rozumiemy planetę Ziemię, która jest zhomogenizowana i zhegemonizowana przez system: kapitalizm. Oczywiście można powiedzieć: „To nie jest nasz statek”. Obecny upadek nie dotyczy jednak tylko jednego systemu, ale całego świata, kompletnego, totalnego, aż do najbardziej odległych i odizolowanych zakątków, a nie tylko centrów władzy.

  • * –

Rozumiemy, że ktoś może myśleć (i zgodnie z tym postępować), że wciąż można tu i ówdzie poprawiać, naprawiać, malować, odnawiać statek, aby utrzymać go na powierzchni, nieważne za jaką cenę: choćby sprzedając fantazje o tym, że możliwe są mega-projekty, które nie tylko nie zniszczą żadnych wiosek, ale nawet nie zaszkodzą przyrodzie.

Rozumiemy, że są ludzie, którzy uważają, że wystarczy być bardzo zdeterminowanym i koloryzować rzeczywistość (przynajmniej do dnia wyborów). Ludzie, którzy wierzą, że najlepszą odpowiedzią na protesty „Nigdy więcej” powtarzające się w każdym zakątku planety są obietnice i pieniądze, programy polityczne i pieniądze, dobre intencje i pieniądze, flagi i pieniądze, fanatyzm i pieniądze. Niech wszyscy uwierzą, że problemy świata można sprowadzić do braku pieniędzy.

A pieniądze potrzebują dróg, dużych projektów cywilizacyjnych, hoteli, centrów handlowych, fabryk, banków, siły roboczej, konsumentów, … policji i wojska.

Tak zwane „społeczności wiejskie” są klasyfikowane jako „słabo rozwinięte” lub „zacofane”, ponieważ istnieje w nich tylko niewielki lub żaden obieg pieniądza. Nie ma znaczenia, że ​​na przykład wskaźnik kobietobójstwa i przemocy ze względu na płeć jest niższy w porównaniu z obszarami miejskimi. Osiągnięcia rządu mierzy się liczbą zniszczonych oraz wysiedlonych – przez producentów i konsumentów dóbr – terenów. Obszarów, które są następnie “rekonstruowane”. Tam, gdzie kiedyś było pole kukurydzy, źródło, las, teraz są hotele, centra handlowe, fabryki, elektrociepłownie…, przemoc ze względu na płeć, prześladowanie odmienności, handel narkotykami, morderstwa dzieci, handel ludźmi, wyzysk, rasizm, dyskryminacja. Krótko mówiąc: c-y-w-i-l-i-z-a-c-j-a.

Pomysł rządu polega na tym, że ludność wiejska ma stać się siłą najemną tej „urbanizacji”. Będzie nadal żyć, pracować i konsumować w swoich lokalizacjach, ale właścicielem całego jej otoczenia będzie konglomerat przemysłowo-handlowo-finansowo-militarny, którego siedziba znajduje się w cyberprzestrzeni i dla którego podbity obszar jest tylko punktem na mapie, procentem z zysku, towarem. A realną konsekwencją będzie to, że miejscowa ludność będzie musiała migrować, ponieważ stolica przybywa z własnymi „wykwalifikowanymi” pracownikami. Miejscowa ludność będzie musiała podlewać ogrody i czyścić parkingi, sklepy i baseny, które znajdują się tam, gdzie wcześniej istniały pola, lasy, wybrzeża, laguny, rzeki i źródła.

Czego nie widać: za ekspansjami („wojnami o podbój”) państw, czy to wewnętrznymi („aby unowocześnić życie ludzi”), czy zewnętrznymi prowadzonymi pod różnymi pretekstami (jak rządu Izraela w wojnie przeciwko Palestynie) stoi jedna wspólna logika: podbój terytorium za pomocą towarów, czyli pieniędzy, czyli kapitału.

Widzimy, że aby zostać kasjerem zarządzającym wpłatami i wypłatami, które ożywiają maszynę, ci ludzie tworzą partie wyborcze. Formują fronty – szerokie lub wąskie – aby określić zasady dostępu do rządu; sojusze i „strategiczne” zerwania sojuszy. Wszystkie niuanse, którym poświęca się siłę i życie, kryją za małymi sukcesami ogromne porażki. Trochę prawa tutaj, tam oficjalny dialog, notatka dziennikarska, jeszcze tweet tutaj – a jednak, by podać przykład globalnej zbrodni, liczba kobietobójstw wzrasta. W międzyczasie lewica podnosi się i upada; prawica wznosi się i upada; środek unosi się i opada. Jak śpiewała niezapomniana Marisol z Malagi: „Życie to loteria”: wszyscy (powyżej) wygrywają, wszyscy (poniżej) przegrywają.

„Cywilizacja” jest jednak tylko marnym alibi dla brutalnego zniszczenia. Trucizna nadal bulgocze (już nie z Prestige [z którego wyciekła ropa u wybrzeży Galicji] – a przynajmniej nie tylko z tego statku), a cały system wydaje się być skłonny zatruć ostatni zakątek planety, ponieważ zniszczenie i śmierć są bardziej opłacalne niż zatrzymanie maszyny.

Jesteśmy pewni, że możesz podać jeszcze więcej przykładów. Próbek irracjonalnego koszmaru, który działa.

  • * –

Dlatego od kilkudziesięciu lat koncentrujemy się na poszukiwaniu alternatyw. Konstrukcje tratw, kajaków, łodzi, a nawet większych statków (Seksta jako nieprawdopodobna arka) mają wyraźnie określony horyzont. Trzeba będzie gdzieś wylądować.

Czytaliśmy i czytamy. Studiowaliśmy i nadal to robimy. Analizujemy kiedyś i teraz. Otwieramy nasze serca i oczy nie na aktualne lub staromodne ideologie, ale na naukę, sztukę i naszą historię jako rdzennej społeczności. I dzięki tej wiedzy i tym narzędziom dowiedzieliśmy się, że w tym Układzie Słonecznym istnieje planeta nadająca się do zamieszkania: trzecia planeta Układu Słonecznego, która do tej pory pojawia się w książkach szkolnych i naukowych pod nazwą „Ziemia”. Dla bliższej orientacji: znajduje się ona między Wenus a Marsem. To znaczy, według niektórych kultur, leży między miłością a wojną.

Problem w tym, że ta planeta jest już ruiną, prawdziwym koszmarem i namacalnym horrorem. Niewiele pozostało. Nawet całun skrywający katastrofę pęka. Więc – jak to w ogóle ująć? – nie chodzi o podbijanie tego świata, a następnie o radość tych, którzy podbijają. Jest to znacznie bardziej skomplikowane i wymaga globalnego wysiłku: ten świat musi zostać stworzony na nowo.

  • * –

Według wielkich hollywoodzkich produkcji filmowych istnieje zawsze wyjście z globalnej katastrofy (zawsze jest nią coś z zewnątrz – kosmici, meteoryty, niewytłumaczalne pandemie, zombie przypominające kandydatów na jakieś urzędy publiczne), a jest nim zjednoczenie wszystkich rządów świata (za przewodnictwem gringos)… Albo gorzej: rząd USA ucieleśniony w jednostce płci męskiej lub żeńskiej (maszyna już się tego nauczyła: farsa ma być inkluzywna), który ma politycznie poprawną skórę i płeć, ale na piersi nosi znak Hydry.

Jednak daleka od tych fikcji rzeczywistość pokazuje nam, że jest to czysty biznes: ten sam system powoduje zniszczenie i sprzedaje bilety na ucieczkę z niego… w kosmos. Z pewnością w biurach wielkich korporacji istnieją genialne projekty międzygwiezdnej kolonizacji… z prywatną własnością środków produkcji. Innymi słowy, system jako całość przenosi się na inną planetę. „All included” odnosi się do tych, którzy pracują, do tych, którzy żyją z tych, którzy pracują – i ich relacji wyzysku.

  • * –

Czasami jednak nie patrzą tylko na kosmos. „Zielony” kapitalizm walczy o „chronione” obszary na naszej planecie. Nisze ekologiczne, w których bestia może znaleźć schronienie, podczas gdy goją się rany zadane planecie (co zajmie tylko kilka milionów lat).

Kiedy maszyna mówi o „nowym świecie” lub „humanizacji planety”, myśli o obszarach, które mają zostać podbite, wyludnione i zniszczone, a następnie ponownie zaludnione i odbudowane w oparciu o tę samą logikę, na której teraz zbudowany jest cały świat patrzący w otchłań; zawsze jest gotowa zrobić krok naprzód, jeśli wymaga tego postęp.

Możesz pomyśleć, że nikt nie może być na tyle głupi, aby zniszczyć dom, w którym mieszka. „Żaba nie wypija całej wody z kałuży, w której żyje” – mówi powiedzenie ludzi z plemienia Siuksów. Ale jeśli spróbujesz zastosować racjonalną logikę do sposobu działania maszyny, nie zrozumiesz jej (cóż, maszyna też nie). Oceny moralne i etyczne są bezużyteczne. Logika bestii to zysk. Oczywiście teraz będziesz się zastanawiać, jak irracjonalna, niemoralna i głupia maszyna może kontrolować losy całej planety. Ach, (westchnienie), to jest w jej genealogii, w samej jej istocie.

Jednak jeśli porzuci się niemożliwe do wykonania zadanie wyposażenia tego, co irracjonalne w racjonalność, można dojść do wniosku, że konieczne jest zniszczenie tej potworności – która bynajmniej nie jest czymś diabolicznym, ona jest czymś ludzkim.

Oczywiście studiujesz, czytasz, porównujesz, analizujesz i odkrywasz, że istnieją świetne pomysły, co zrobić, żeby wciąż iść do przodu. Od tych, które proponują nowy makijaż, przez lekcje lekcje moralności i logiki dla bestii, po nowe lub stare systemy.

Tak, rozumiemy cię, życie jest do bani i zawsze można uciec w cynizm tak bardzo ceniony w sieciach społecznościowych. Nieżyjący już SupMarcos mawiał: „Złą rzeczą nie jest to, że życie jest do bani, ale że zmuszają cię do jedzenia gówna i wciąż oczekują, że będziesz za to wdzięczny”.

Załóżmy jednak, że wiesz, że życie jest do bani, ale twoją reakcją nie jest wycofanie się do swojego wnętrza (lub do swojego „świata”, w zależności od liczby twoich “followersów” w mediach społecznościowych). Decydujesz się przyjąć z wiarą, nadzieją i miłością jedną z przedstawionych ci opcji. Wybierasz najlepszą, największą, gwarantującą największe sukcesy, najbardziej znaną, tą, która wygra… lub tą, która jest Ci najbliższa.

Duże projekty nowych i starych systemów politycznych. Niemożliwe spowolnienie zegara historii. Nacjonalizmy patriotyczne. Wspólna przyszłość poprzez przejęcie tej opcji i pozostanie przy władzy, dopóki wszystkie problemy nie zostaną rozwiązane. Czy twój kran cieknie? Wybierz tego. Za dużo hałasu w okolicy? Wybierz tą. Czy wzrosły koszty transportu, żywności, lekarstw, energii, szkół, odzieży, rozrywki, kultury? Boisz się migracji? Czy niepokoją cię ciemnoskórzy ludzie, inne wierzenia, niezrozumiałe języki, inne rozmiary ciała i kolory skóry? Wybierz…

Istnieją nawet tacy, którzy różnią się nie celem, ale metodą. A potem, będąc na górze, robią to, co skrytykowali, żyjąc na dole. Obrzydliwe żonglowanie i debatowanie nad strategiami geopolitycznymi pomoże tym, którzy zatracają się w zbrodni i głupocie. Żąda się, aby ludzie wytrzymywali ucisk na rzecz „wzajemnych relacji sił międzynarodowych i wzrostu znaczenia lewicy w regionie”. Ale Nikaragua to nie Ortega-Murillo i zrozumieniei tego nie zajmie bestii dużo czasu.

W tych wszystkich wspaniałych rozwiązaniach oferowanych w śmiercionośnym supermarkecie systemu nie mówi się, że chodzi o brutalne narzucenie hegemonii i zadekretowane prześladowanie i śmierć dla tego, co nie jest homogeniczne ze zwycięzcami.

Rządy rządzą dla swoich zwolenników, nigdy zaś dla tych, którzy nimi nie są. Gwiazdy sieci społecznościowych karmią swoich zwolenników, także za cenę poświęcenia inteligencji i wstydu. A „poprawność polityczna” połyka żaby, które później pożrą tych, którzy doradzają rezygnację, „żeby nie karmić głównego wroga”.

  • * –

Czy zapatyzm jest świetną odpowiedzią, lub po prostu kolejną odpowiedzią na problemy świata?

Nie. Zapatyzm to góra pytań. A najmniejsze pytanie może być najbardziej niepokojące: a co z tobą?

Czy wobec kapitalistycznej katastrofy zapatyzm proponuje stary-nowy idylliczny system społeczny a wraz z nim powtórzenie narzucania hegemonii i jednorodności, które tym razem będą „dobre”?

Nie. Nasze myślenie jest tak samo małe jak my: to starania o każdego człowieka z osobna, w jego geografii, zgodnie z jego kalendarzem i sposobem życia, mogą pozwolić nam pozbyć się przestępcy, a jednocześnie wszystko zmienić. A wszystko znaczy wszystko.

Każdy będzie musiał znaleźć swoją własną drogę, zgodnie z własnym kalendarzem, własną geografią, własnym sposobem życia. I tak jak my – lud Zapatystów – tak i on* potknie się i znowu wstanie a to, co zbuduje, będzie miało takie imię, jakie mu nadać zechce. I tylko wtedy będzie inaczej i będzie to lepsze niż to, co przecierpieliśmy wcześniej i to, co cierpimy dzisiaj, gdy zostanie rozpoznany i szanowany inny, gdy każdy powstrzyma się od narzucania własnego myślenia każdemu innemu i gdy w końcu każdy zda sobie sprawę z tego, że istnieje wiele światów a ich bogactwo zrodziło się i tkwi właśnie w ich różnorodności.

Czy to jest możliwe? Tego nie wiemy. Ale wiemy, że aby się dowiedzieć, musimy walczyć o Życie.

  • * –

Co zatem zamierzamy w tej Podróży dla Życia, jeśli nie staramy się narzucać dróg, tras, celów? Co zamierzamy, jeśli nie szukamy obserwujących, głosów, polubień? Jeśli nie chcemy osądzać, potępiać lub uniewinniać? I jeśli nie będziemy wzywać do fanatyzmu wobec nowego-starego wyznania? Co, jeśli nie będziemy starać się przejść do historii i zająć niszy w zgniłym panteonie spektrum politycznego?

Cóż, szczerze mówiąc, jako Zapatyści zamierzamy nie tylko skonfrontować nasze analizy i wnioski z innymi, którzy walczą i myślą krytycznie.

Zamierzamy podziękować innym za ich istnienie. Podziękować za ich nauki pochodzące z buntu i oporu. Dostarczyć obiecany kwiat. Przytulić innych i powiedzieć im do ucha, że nie są sami_e. Szeptać, że opór, walka i ból po tych, których już nie ma, są tego warte; gniew, że przestępca pozostanie bezkarny, marzenie o świecie, który nie jest doskonały, ale jednak lepszy: świat bez strachu jest wiele wart.

A także i przede wszystkim będziemy szukać wspólnoty… dla życia.

SupGaleano.
Czerwiec 2021, planeta Ziemia.

Categories:

Tags:

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *